Energetyka jądrowa przygotowuje się do wielkiego powrotu w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump uczynił ożywienie krajowego sektora energetyki jądrowej kluczowym celem swojej administracji, deklarując, że Stany Zjednoczone mają przywrócić pozycję światowego lidera w tej dziedzinie. Idea jest taka, że modernizacja i rozbudowa starzejącej się amerykańskiej floty jądrowej zapewni krajowi znaczący impuls w zakresie niezależności energetycznej i suwerenności.
Jednak sektor energetyki jądrowej w Stanach Zjednoczonych – podobnie jak zdecydowana większość sektora jądrowego na świecie – w dużej mierze opiera się na imporcie paliwa jądrowego, zwłaszcza z Kazachstanu i Rosji. Ceny uranu rosną również na rynkach światowych ze względu na odrodzenie się zainteresowania energetyką jądrową na całym świecie. Światowe Stowarzyszenie Energii Jądrowej (WNA) przewiduje, że globalny popyt na uran wzrośnie o 28% do 2030 roku i prawie dwukrotnie do 2040 roku, co doprowadzi do wzrostu konkurencji między producentami energii jądrowej na całym świecie.
Obecnie na świecie istnieje tylko pięć zakładów przetwarzających uran na dużą skalę, a Rosja kontroluje prawie połowę globalnych mocy wytwórczych, co stwarza poważne wąskie gardło w zasobach i stwarza wrażliwe obszary geopolityczne. W rezultacie „amerykański sektor energetyki jądrowej stoi w obliczu kruchości łańcuchów dostaw paliwa, niedoboru dostaw uranu, zagrożeń geopolitycznych i rosnących kosztów, które zagrażają zarówno istniejącym reaktorom, jak i rozwojowi zaawansowanych reaktorów” – wynika ze styczniowego raportu Stanford Energy.
Co więcej, Chiny i Rosja przez dziesięciolecia zabezpieczały łańcuchy dostaw paliwa jądrowego, w czasie gdy kraje zachodnie wycofywały się z wykorzystania energii jądrowej. Teraz, gdy świat powraca do tego kontrowersyjnego źródła, może być już za późno, aby Europa i Stany Zjednoczone zdobyły przyczółek na kluczowych rynkach uranu. Benjamin Godwin z Prism Strategic Intelligence powiedział w zeszłym roku w wywiadzie dla Financial Times: „Rosyjskim i chińskim graczom bardzo zależało na zabezpieczeniu dostępu do zasobów w Azji Środkowej i Afryce, tworząc wysoce konkurencyjne środowisko”.
Dlatego osiągnięcie prawdziwej niezależności w energetyce jądrowej wymaga od Stanów Zjednoczonych rozwoju zintegrowanego krajowego sektora paliw jądrowych. Na szczęście Stany Zjednoczone posiadają ogromne zasoby uranu, ale budowa łańcuchów dostaw umożliwiających wydobycie i wzbogacenie tego uranu wymaga znacznego nakładu czasu i kosztów. Aby sprawnie i ekonomicznie rozwijać te łańcuchy, konieczne jest kilka podejść, w tym wydobycie nowych zasobów uranu oraz recykling wypalonego paliwa jądrowego. Stany Zjednoczone czynią znaczące postępy w obu tych obszarach.
W tym miesiącu rozpoczęto produkcję uranu w największym od ponad dekady zakładzie tego typu w kraju, wykorzystującym technologię odzysku in-situ (ISR). W raporcie firmy Interesting Engineering, opublikowanym w zeszłym tygodniu, stwierdzono, że „szacunkowe zasoby projektu, zlokalizowanego na obszarze 20 000 akrów, wynoszą obecnie 6 155 000 funtów U3O8, najstabilniejszej formy tlenku uranu”. Zakład Burke Hollow w południowym Teksasie to najnowszy projekt Uranium Energy Corporation, która jest również właścicielem podobnego zakładu w Wyoming.
Sekretarz Energii USA Chris Wright powiedział: „Ostatnie osiągnięcia UEC w Teksasie i Wyoming podkreślają znaczenie produkcji uranu jako fundamentu bezpiecznego i krajowego cyklu paliwowego. Kontynuując odbudowę całego cyklu paliwowego, w tym krytycznej infrastruktury downstream, postęp ten dowodzi, że możemy go budować tutaj i przewodzić od wewnątrz”.
Stany Zjednoczone finansują również zaawansowane badania nad recyklingiem wypalonego paliwa jądrowego, co mogłoby zwiększyć efektywność wykorzystania zasobów nawet o 95%. Zastępca Sekretarza Energii ds. Energii Jądrowej, Ted Garrish, powiedział w lutym w wywiadzie dla World Nuclear News: „Wypalone paliwo jądrowe stanowi ogromne, niewykorzystane źródło w Stanach Zjednoczonych”. Dodał: „Administracja Trumpa podejmuje praktyczne działania, aby zapewnić, że nasze zasoby będą wykorzystywane w możliwie najefektywniejszy sposób, zwiększając amerykańską niezależność energetyczną i wspierając wzrost gospodarczy”.
Oczekuje się, że te połączone środki będą miały przełomowy wpływ na niezależność amerykańskiego sektora energetyki jądrowej, który jest największy na świecie. Działania te mogą również stanowić ważny krok w kierunku zwiększenia produkcji czystej energii w czasach rosnącego sprzeciwu wobec energii odnawialnej, zwłaszcza że energia jądrowa nie generuje emisji dwutlenku węgla.
Ceny miedzi nieznacznie spadły, niwelując część silnych miesięcznych zysków, w czasie gdy inwestorzy oczekują na ewentualne wznowienie negocjacji pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Cena metalu przemysłowego spadła o 0,3% w godzinach porannych na londyńskich giełdach, po wcześniejszym wzroście o 0,8% i przekroczeniu poziomu zamknięcia z 27 lutego, wynoszącego 13 343,50 USD za tonę, dzień przed rozpoczęciem amerykańskich i izraelskich ataków na Iran.
Większość metali nieszlachetnych odnotowała gwałtowne wahania cen od czasu wybuchu konfliktu. Początkowo ceny spadły z powodu obaw o zakłócenia w łańcuchu dostaw i spowolnienie wzrostu gospodarczego, ale po tymczasowym zawieszeniu broni zawartym w zeszłym tygodniu powróciła chęć podejmowania ryzyka. Potwierdziły to doniesienia, że Waszyngton i Teheran zamierzają zorganizować drugą rundę rozmów w nadchodzących dniach, a także oznaki poprawy popytu ze strony Chin.
Fan Rui, analityk z Guoyuan Futures, powiedział: „Miedź zaczęła zyskiwać na wartości; po odbudowie zapasów w Chinach obawy o inflację osłabły wraz z postępem rozmów pokojowych”, dodając, że „najgorsze już za nami”.
W Chinach przedsiębiorstwa produkcyjne zwiększyły zakupy po tym, jak w ostatnich tygodniach z powodu wojny ceny miedzi na rynku krajowym spadły poniżej 100 000 juanów za tonę, co doprowadziło do znacznego spadku zapasów krajowych.
Mimo krótkoterminowego wpływu kryzysu energetycznego na gospodarkę, wstrząs ten może w dłuższej perspektywie przyczynić się do wzrostu popytu na miedź, a także przyspieszyć przechodzenie gospodarek na elektryfikację i czystą energię – stwierdził Henry Fan, analityk Trafigura Group, podczas konferencji branżowej w Santiago.
Wyjaśnił, że „wszystkie główne trendy, które wspierały ceny miedzi, ulegną teraz przyspieszeniu”, zauważając, że istnieje większa niż kiedykolwiek motywacja do zwiększenia wykorzystania energii elektrycznej i ograniczenia wpływu wstrząsów geopolitycznych na zużycie energii.
Rynek monitoruje również potencjalną nową falę importu miedzi do Stanów Zjednoczonych, po tym jak ceny na giełdzie Comex w Nowym Jorku odnotowały premię w wysokości 283 dolarów za tonę w porównaniu z cenami na London Metal Exchange, co stanowi najwyższy poziom od grudnia.
Plany prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące nałożenia ceł na import miedzi doprowadziły w zeszłym roku do wzrostu cen na giełdzie Comex, umożliwiając przedsiębiorcom osiąganie znacznych zysków z transportu miedzi do amerykańskich magazynów. Inwestorzy nadal oczekują decyzji w sprawie ceł na miedź rafinowaną do końca czerwca, kiedy Departament Handlu USA przedstawi aktualizację sytuacji na rynku miedzi.
O godz. 10:52 czasu londyńskiego cena miedzi na London Metal Exchange spadła o 0,3% do 13 248 dolarów za tonę, podczas gdy ceny na Comex spadły o 0,2%.
Jeśli chodzi o aluminium, którego ceny wzrosły znacząco od początku wojny z powodu obaw o dostawy spowodowanych zamknięciem Cieśniny Ormuz i atakami na huty w regionie Zatoki Perskiej, to wzrosły one o 0,2% do 3568,50 USD za tonę.
Analitycy JPMorgan wskazali, że rynek aluminium może osiągnąć „punkt bez odwrotu” w zakresie dostaw w nadchodzących kwartałach, podkreślając, że rynek globalny będzie musiał zmierzyć się z ostrym i długotrwałym niedoborem, niezależnie od rozwoju sytuacji w ruchu statków przez Cieśninę Ormuz.
Według szacunków zespołu analityków pod kierownictwem Gregory'ego Shearera bank spodziewa się deficytu podaży wynoszącego 1,9 mln ton w 2026 r. – największego od 2000 r., biorąc pod uwagę wielkość rynku. Istnieje możliwość, że w nadchodzących miesiącach ceny przekroczą poziom 4000 USD za tonę.
Bitcoin utrzymał stabilność w środę po tym, jak w poprzedniej sesji wzrósł powyżej poziomu 74 000 dolarów, wspierany przez zwiększoną globalną chęć podejmowania ryzyka i nadzieje na wznowienie stosunków dyplomatycznych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
O godz. 02:48 czasu wschodniego (06:48 czasu GMT) cyfrowa waluta spadła nieznacznie o 0,7% do 74 018,7 USD, po tym jak w ciągu ostatnich 24 godzin osiągnęła poziom bliski 76 000 USD, zanim tempo wzrostów wyhamowało ze względu na realizację zysków.
Ruchy wartości bitcoina szły w parze ze wzrostem na światowych rynkach akcji. Wall Street zamknęła sesję na plusie, S&P 500 zbliżył się do rekordowych maksimów, a Nasdaq odnotował znaczący wzrost. Azjatyckie akcje kontynuowały wzrosty w środę.
Inwestorzy byli zachęceni zapowiedzią prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą potencjalnego wznowienia rozmów z Iranem, co zwiększyło nadzieje na złagodzenie napięć na Bliskim Wschodzie, pomimo utrzymujących się napięć: Stany Zjednoczone nałożyły blokadę morską na statki wypływające z irańskich portów, a Teheran grozi odwetem portom sąsiednich państw Zatoki Perskiej.
Słabsze od oczekiwań dane dotyczące inflacji w USA również wsparły rynki po tym, jak dane o cenach producenta pokazały spowolnienie presji cenowej, wzmacniając oczekiwania, że stopy procentowe nie pozostaną wysokie przez dłuższy czas.
Raporty rynkowe wskazują na kontynuację zakupów przez głównych inwestorów, a dane on-chain pokazują stabilne przepływy do portfeli głównych, co odzwierciedla trwającą akumulację.
W ostatnim czasie kurs Bitcoina coraz częściej porusza się równolegle do kursów giełdowych, co odzwierciedla jego wrażliwość na zmiany makroekonomiczne i geopolityczne.
Analitycy ostrzegają, że jakiekolwiek pogorszenie się sytuacji w rozmowach między Waszyngtonem a Teheranem lub nowy wzrost cen ropy naftowej może wywrzeć presję na skłonność do podejmowania ryzyka i negatywnie wpłynąć na rynek kryptowalut.
Jeśli chodzi o altcoiny, większość z nich zanotowała nieznaczny spadek po silnych wzrostach w poprzedniej sesji. Ethereum stracił 2,4%, osiągając poziom 2317,92 USD, a Ripple stracił 1,2%, osiągając poziom 1,35 USD.
Ceny ropy wzrosły o ponad 1% na skutek utrzymujących się ograniczeń w ruchu statków przez Cieśninę Ormuz, co przyćmiło oczekiwania na wznowienie rozmów między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, mających na celu zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie.
Po 45 dniach od ogłoszenia przez Irańską Straż Rewolucyjną zamknięcia Cieśniny – przez którą przepływa około 20% światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG) – żegluga pozostaje niestabilna, pomimo dwutygodniowego zawieszenia broni. Źródła wskazują, że liczba statków tranzytowych stanowi jedynie ułamek ponad 130 dziennych rejsów odnotowanych przed wybuchem wojny.
Kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o 1,30 USD, czyli 1,4%, do 96,09 USD za baryłkę, po spadku o 4,6% w poprzedniej sesji. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) również wzrosła o 1,01 USD, czyli 1,1%, do 92,29 USD za baryłkę, po spadku o prawie 7,9% w poprzedniej sesji.
Wzrost ten nastąpił pomimo wzrostów indeksów giełdowych we wtorek, w miarę jak wzrastał optymizm co do potencjalnego rozwiązania konfliktu, a indeks S&P 500 zbliżał się do rekordowych poziomów.
Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że rozmowy z Teheranem mogą zostać wznowione w tym tygodniu po tym, jak w weekend zakończyły się one bez porozumienia. Tymczasem Stany Zjednoczone nałożyły również blokadę morską na irańskie porty, co – jak potwierdziły ich siły zbrojne – całkowicie wstrzymało handel morski z Iranem i do Iranu.
Susannah Streeter, szefowa działu finansów i rynków w Hargreaves Lansdown, zauważyła, że optymizm napędzany nadziejami na porozumienie zaczyna słabnąć. Podkreśliła, że nawet w przypadku szybkiego przełomu i ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, usuwanie niedoborów w dostawach podstawowych surowców, takich jak ropa naftowa, gaz, nawozy i hel, może zająć dużo czasu.
W obliczu tych zakłóceń rafinerie pilnie poszukują alternatywnych źródeł dostaw ropy, co prowadzi do wzrostu premii cenowych, zwłaszcza w przypadku ropy z regionów takich jak wybrzeże Zatoki Meksykańskiej i Morze Północne. Dostawa ropy WTI Midland z dostawą do Rotterdamu została wyceniona z rekordową premią 22,80 USD powyżej europejskich benchmarków.
Według przedstawiciela władz USA, we wtorek amerykański niszczyciel zatrzymał dwa tankowce próbujące opuścić Iran.
Analityk banku SEB stwierdził, że ponowne otwarcie Cieśniny nie zależy wyłącznie od Waszyngtonu, ponieważ Iran ma własne kalkulacje. Teheran może postrzegać utrzymujące się ograniczenia w przepływie ropy jako strategiczne narzędzie nacisku, czy to w celu uzyskania odszkodowania, gwarancji bezpieczeństwa, czy też osiągnięcia korzyści politycznych przed wyborami uzupełniającymi w USA.
Rynek może również stanąć w obliczu dalszych niedoborów podaży po tym, jak dwóch przedstawicieli administracji USA oświadczyło, że Waszyngton nie przedłuży wygasającego w tym tygodniu 30-dniowego zwolnienia z sankcji na irańską ropę transportowaną drogą morską, a także że w ten weekend wygasło podobne zwolnienie dla ropy rosyjskiej.
Dziś po południu inwestorzy oczekują na oficjalne dane dotyczące zapasów ropy naftowej w USA opublikowane przez Agencję Informacji Energetycznej (EIA). Oczekiwania wskazują na niewielki wzrost zapasów ropy naftowej w zeszłym tygodniu, w przeciwieństwie do potencjalnego spadku zapasów benzyny i destylatów.
Źródła zaznajomione z danymi Amerykańskiego Instytutu Naftowego (API) podały również, że zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych odnotowały wzrost trzeci tydzień z rzędu.